Maria była szczęśliwa. Czuła że spotkała tego
jedynego. Zadawała sobie też pytanie , czemu akurat tak późno go zauważyła.
Przecież był w jej życiu o wiele wcześniej. Znak ? Sama nie wiedziała. Skupiona
była tylko na swoim szczęściu. Nawet poczuła ten instynkt. Tak , ten
macierzyński. Poczuła też to bezpieczeństwo którego wcześniej jej brakowało. Patrząc
na małe dzieci w inkubatorach łzy cisnęły się do oczu. A ta mała istotka
odebrana przez poród była jeszcze rozkoszniejsza. Chciała komuś o tym
powiedzieć , więc wybrała Nurię.
- No cześć o czym chciałaś rozmawiać ?
- Nuria.. ja się zakochałam..
- David ?
- Tak on.. Mam też pragnienie dziecka.. Nuria a jak się nie uda ??
- Nie myśl o tym , na pewno się uda. On też cię..
Ugryzła się w język. Nie chciała wygadać , szczególnie że obiecała to Xaviemu
który obiecał to Davidowi. Poplątane ale tak właśnie było.
- Co on mnie też ?
Maria wyrwała ją z kręgu myślenia.
- Dobra powiem ci ale ani słowa! On też cie kocham i to nie od dziś.
W brzuchu Mari zaczęła się rewolucja. Uciski i niesamowity ból. Już wiedziała
że go kocha i ze chce z nim być..
- Czemu tak późno go pokochałam ?
- Nie pytaj czemu późno , nie pytaj wcale. Ciesz się ze pokochałaś kogoś
wartościowego. To dobry wybór.
- Chcę mu to wszystko powiedzieć ale spotykamy się dopiero w sobotę..
- Przełóż spotkanie.
Nuria zdecydowanym ręki podała jej telefon komórkowy.
- Zadzwonię ze swojego.
Oczekiwanie jak odbierze było wiecznością. Gdy usłyszała ten głos , radony ,
męski a przede wszystkim cudowny poczuła tak jakby z jej serca spadał kamień.
- Cześć .. może przełożymy nasze spotkanie ? Dziś ? Tak , idealnie. Tak , na
jachcie. Tak.. do zobaczenia.
- I co zgodził się ?
- Tak.. mam pytanie .. Myślisz że on jest dobrym kandydatem ?
- Na męża i ojca ? No pewnie!
Obdarowała ją serdecznym uśmiechem na co lekarka odpowiedziała tym samym. Potem
obie wypiły zamówioną wcześniej kawę która była już zimna. Chwilę później
rozstały się. Maria wróciła do pracy , pobiegła na cesarskie cięcie. W tym
samym czasie szukał ją brat jej byłego ukochanego Carlesa – Alex. Był pokłócony
z bratem. Oboje zakochali się w Mari bez pamięci. Gdy ona wybrała Carlesa Alex
zerwał kontakty z rodziną i wyjechał do Meksyku. Dopiero kilka miesięcy po
śmierci brata postanowił porozmawiać z byłą miłością. Twierdził że jej nie
kochał , jednak gdy ją zobaczył jego serce od razu zaczęło mocniej bić.
- Alex ?!
- Tak to ja .. możemy pogadać ?
Skinęła głową i zaprosiła do swojego gabinetu.
- Carles .. on naprawdę nie żyje ?
- Nie udaje i siedzi teraz w domu.
- Nie musiałaś..
- Przepraszam ale zadajesz głupie pytania.
- Mam wyrzuty sumienia wiesz .. brat to brat.. Ale to bolało jak wybrałaś jego
a nie mnie.
- Przez ciebie prawie stałam się narkomanką i ty chciałeś żebym z tobą była ?
- Gdzie jest pochowany ?
- W rodzinnym grobie.. chyba wiesz gdzie to jest.
- Tak wiem jeszcze pamiętam. A co u ciebie ?
- Dobrze , wręcz wspaniale.. Przepraszam możesz wyjść mam pacjentki .
- Dobrze, mam nadzieje że do zobaczenia.
- Żegnam.
Nienawidziła go , odkąd pojawił się w jej życiu miała same problemy. Uczył ją
radości z życia papierosami , alkoholem. Potem do tego dołączyły się narkotyki.
Gdyby nie Carles dziś była by na odwyku a nie prowadziła normalnego życia. Jemu
to zawdzięczała..
OKOŁO GODZINY 16.30
Ostatni raz poprawiła swoją granatową sukienkę i serduszko na mostku. Chciała
wyglądać perfekcyjnie.
- Ślicznie wyglądasz.
Gdy się odwróciła zobaczyła Davida. Stał i patrzył na nią z uśmiechem. Uśmiechem
radosnym , magicznym. Rodziło się w niej pragnienie dotknięcia jego włosów ,
wtulenie się w niego i pocałowanie go , w te usta kolorze malinowym. Gdy tak
rozmyślała przypomniała sobie że mu nie
odpowiedziała ..
- Dziękuję .. ty też niczego sobie.
Za pleców wyciągnął wielki bukiet czerwonych róż które jej wręczył.
- Są piękne. Idziemy ?
Podał jej ramie i razem szli. Razem pojechali i razem weszli na jacht. To był
chyba najpiękniejszy jacht jaki widziała. Stanęła na pokładzie , ściągnęła
sukienkę. Przyjęła pozę taką jak Rose z Titanica. Włosy rozwiewał delikatny wiatr
a w tali złapał ją David. Swoją brodę umieścił na jej barku. Przytulał ją do
siebie coraz mocniej. Ona swoje dłonie ułożyła na jego rękach. Delikatnie je
łaskotała. On delikatnie musnął bark. Gwałtownie się odwróciła , popatrzyła w
jego brązowe oczy i pocałowała go. Miał miękkie usta , całowała go coraz
namiętniej co jemu się podobało. Dłońmi wędrował po jej plecach. Głaskała jego
włosy , muskała szyję. Pocałunek trwał
dłuższą chwilę. Gdy już się od siebie oderwali patrzyli na siebie.
- Kocham cię .. kocham cię ! KOCHAM CIĘ!
Wykrzyknęła do morza. Była szczęśliwa że w końcu go pocałowała. I że w końcu mu
to wyznała.
- Ja ciebie też .. ja ciebie też ! JA CIEBIE TEŻ!
Stanął obok nie i wyrażał te same emocje. Chwycił ją za dłoń. Wyszeptał do ucha
:
- I zawszę będę. O tej chwili marzyłem.
Odwróciła się do niego. Jego dłoń powędrowała na jej policzek. Delikatnie
jeździł po nim. Następnie chwycił w obie dłonie całą twarz i pocałował. Tak
samo namiętnie.
- Jestem najszczęśliwsza.
Ponownie się w niego wtuliła. Czuła w tych ramionach bezpieczeństwo , szczęście
, pełno miłości.
- Wypijmy za nas.
Z kuchni przyniósł szampana. Zaczęli go degustować. Maria była tak bardzo
szczęśliwa że wypiła tylko łyk resztę wylała na swoje ciało. David obserwował
jak krople alkoholu spływają po jej ciele. To go napalało. Przyciągnął ją do
siebie , ponownie zaczął całować.
- Weź mnie..
Skoczyła mu na ręce i tak po chwili znaleźli się w sypialni. On pociągnął za
sznureczek ona ściągnęła podkoszulek i stali się nadzy. Później wiecie co się
działo. Namiętny , dziki seks. W jego głowie było ono już dawno a dla niej było
to obojętne. Bez zabezpieczenia ? Jemu obojętne ona pragnęła dziecka.
Uzupełniali się. Szykował się idealny związek.
KILKA MINUT PÓŹNIEJ.
Ułożyła swoją głowę na jego klatce piersiowej, a brzuch odwiązała ręką. On
natomiast głaskał delikatnie jej włosy.
- Co bierzesz przykład z Xaviego i też szybko idziesz do łóżka ?
- Pokrewieństwo.. mówię ci kochanie będziemy idealni.
- Tak .. będę twoim mężem i będziemy mieć 3 dzieci.
- Duży dom z basenem.
- Tak już mam.
Chwyciła jego twarz i delikatnie musnęła jego usta. Oboje wiedzieli że uczucie
jakim się darzą jest trwałe i szczere.
_______________________________________________________________________________________
Jesteście wspaniali , ponad 1000 wyświetleń! DZIĘKUJĘ ;**
wtorek, 21 maja 2013
wtorek, 14 maja 2013
Może w końcu się uda!
Idziesz w ciemności … po ciele spływają kropelki potu. Nagle stajesz nas rzeką lawy. Nie chcesz tam wpaść jednak silny wiatr się tam pchnie. Prąd rzeki rwie cię do jaskini a tam jest mężczyzna. Patrzy na ciebie , wyciąga pistolet i strzela w twoją pierś.
Maria obudziła się z krzykiem. Tak jak w śnie po jej ciele spływał pot , była wystraszona , oddychała głęboko i wolno. Potem zaczęła płakać. Xavi pojawił się w jej drzwiach z miotłą w ręce.
- Myślałem że ktoś tu jest , co się dzieje ?
- Hahahah , chciałeś mnie obronić miotłą ?! Miałam tylko koszmar idź do łóżka.
RANO .
Maria mimo że nie spała pół nocy postanowiła iść do pracy. Nalała sobie szklankę wody i piła ją z grymasem na twarzy. Jednak po chwili banan pojawił się gdyż zatelefonował do niej David.
- Cześć głupku!
- No witam , jak tam Nuria ? Słyszałem że się za przyjaźniłyście.
- Jest naprawdę fajna w końcu moim przyjacielem jest kobieta.
- A co ja jestem aż taki zły co ?
- Nie no wspaniały jesteś , może się spotkamy ?
- Pewnie , sobota ? Mój nowy jacht ?
- Sobota , twoja motorówka , szampan i truskawki ?
- Twoja propozycja jest lepsza, w taki razie do zobaczenia będę o 16.
Telefon Marii wylądował na blacie a ona westchnęła w czym było słychać nutkę radości.
- Co taka radosna ? Spotykasz się z kimś ?
- Może tak może nie ..
- David ?
- Skąd wiesz ?
- Proszę cie , za ścianą jest łazienka.
- Podsłuchujesz ?!
- Zemsta.
- Nie będzie śniadania!
- Zrobię sobie sam.
Popatrzyli na siebie i zaczęli się śmiać. Ostatecznie zjedli śniadanie razem.
W PRACY MARI .
Od wejścia została poproszona o konsultacje. Małe dziecko , świeżo po porodzie było bardzo pobudzone. Podejrzenie : Matka podczas ciąży ćpała. Maria miała z nią porozmawiać.
- Czemu ja ? Zobacz na nią nie przejmuje się dzieckiem , żuje sobie gumę , gada przez telefon o a teraz wstaje i idzie z fajkami do wyjścia.
- Dostaniesz podwyżkę jak za nią pójdziesz.
- Szef wie jak mnie przekonać.
Pędem poleciała za dziewczyną która siedziała z twarzą w dłoniach. Odpalony papieros rozsyłał woń w najbliższym otoczeniu. Dziewczyna zaczęła ocierać łzy i palić dalej papierosa. Maria usiadła obok niej a ona nie zwlekając zapytała :
- Masz problem ? Fajkę ?
Lekarka chwyciła papieros i po chwili rozkoszowała się jego paleniem.
- Twój problem polega na tym że zostałaś zgwałcona , chciałaś poronić więc paliłaś i ćpałaś. Mam racje ?
- Masz rację. Na dyskotece. Ćpałam , piłam żeby je stracić. A teraz wiem że dobrze stało się że go urodziłam. To cudowne uczucie gdy masz kogoś kogo kochasz a on ciebie.. a twój problem ?
- Mężczyzna , przyjaciel . Sama już nie wiem kim dla mnie jest.
- Mężczyzna życia gdy z nim jesteś czujesz jakbyś sięgnęła gwiazd a przyjaciel to temu któremu się ciągle żalisz.
- A jak czuje to oba ?
- To jest dla ciebie stworzony!
Ginekolog uśmiechnęła się.
- Chodź nasze papierosy są już wypalone.
- Mogę zadać ci pytanie ?
- Tak ?
- Zabierzesz ze sobą dziecko i powiesz mi co ćpałaś ?
- Anfetamina .. zabiorę go.
- Jakie dasz mu imię ?
- A jak nazywa się mężczyzna ?
- David .
- W takim razie David.
Potem obdarowała ją miłym uśmiechem i odeszła..
SOBOTA.
Nie cierpliwie czekała na to spotkanie. Chodziła w kółko , poprawiała się po kilkanaście razy. W końcu gdy nadeszła upragniona godzina wyszła na pole. Nie długo potem nadjechał David. Na jej widok oniemiał.
- Do twarzy ci w pomarańczu , szkoda tylko że ubrałaś dwa inne buty.
Gdy popatrzyła na dół zaczęła się śmiać. Na lewej nodze miała ubraną żółtą balerinkę a na prawej niebieską.
- Czekaj pójdę ..
Jednak piłkarz wcisnął gaz , był już owładnięty wyobrażeniem cudownego spotkania na plaży.
- Jednak nie pójdę.
- Będziemy tam sami , nikt nie zobaczy.
Po chwili byli już nie daleko plaży. Potem pobiegli na nią razem trzymając się za rękę. Nie daleko była też motorówka Davida. Maria od razu zrzuciła z sobie ubrania i pokazała swój żółty jedno częściowy stój. Biegła ku morzu. To samo zrobił David który kupił na ten cel hawajskie kąpielówki.
Na początku bawili się w wodzie. Potem dopiero wsiedli do motorówki. Maria piszczała , co chwilę wstawała i krzyczała : JESTEM BOGIEM! Gdy dojechali do małej zatoczki rozkoszowali się smakiem szampana. Kątem oka oboje też podziwi lali siebie. Maria jego kształty brzuch natomiast David wpatrywał się w jej piersi. Stopniowo przenosił się ku górze , patrzył jak jej włosy przez delikatny wiatr unoszą się trochę do góry.
- Gdzie masz truskawki ?
Bez słowa podał jej nie wielką miseczkę do ręki. Ona ugryzła niewielki kawałek , a potem podała ugryziony owoc Davidowi.
- Zaczynamy zachowywać się jak para. – stwierdził.
- A to nie randka ? – mówiła gryząc kolejną truskawkę.
- Randka ?
- Tak , myślałam że zaprosiłam cię na randkę..
W tym momencie na ich policzkach pojawił się lekki rumieniec.
- Może nie mówmy o tym! – wykrzyknęli razem.
Gdy skończyli konsumować truskawki , wrócili na brzeg piaszczystej plaży i zaczęli budować zamki. Uwiecznili je na zdjęciach a potem postanowili że wrócą do domu ponieważ słońce schowało się za ciemne chmury.
- To co może w sobotę , nasza kolejna randka ?
- Dobrze , o tej samej porze. Do zobaczenia.
Pocałowała jego policzek , zostawiając na nim lekki ślad szminki.
poniedziałek, 6 maja 2013
Lepiej poszukać sobie nowego przyjaciela niż płakać po dawnym.
C.D
Złożyła kartkę na pół potem ją zgniotła i zaczęła płakać. Chwilę później otarła łzy tak aby brat ich nie widział.
- W porządku ?
- Tak .. nie przytul mnie!
- Nie przejmuj się znajdziesz sobie kogoś wspaniałego. Miej oczy szeroko otwarte , bo może kryje się nie daleko siostrzyczko.
- Nie daleko ? – myślała , kogo on może mieć na myśli ? Na pewno nie Adama nienawidził go od zawsze. To kogo?
Jednak mózg Barcy doskonale wiedział że Villa czeka tylko na taki moment. Więc napisał mu sms :
- Jest załamana , przyjeżdżaj!
30 minut później David był już przy progu. Razem z Marią usiedli przy whisky i rozmawiali. Chociaż na chwile oderwała się od problemów. Postanowiła też odpisać Derekowi :
Drogi Dereku!
Cenie sobie to że napisałeś mi prawdę. Nie wiem co robić .. mam w głowie mętlik. A co do Carmen zaglądnę do niej w miarę możliwości. Trzymaj się.
Maria.
Potem zaadresowała kopertę i poprosiła Davida o wysłanie.
WIECZÓR.
Xavi ponawiał próby połączenia się z Nurią. W końcu się udało.
- Nareszcie mogę cię zobaczyć! Jak tam , co z babcią?
- Jak na razie jej stan się poprawił ale szanse są małe. Co u ciebie , jak Maria ?
- Trzyma się jakoś , dostała dziś list od tego więźnia.
- Przekaż jej żeby się nie przejmowała.
- Dobrze .. mam nadzieje że w końcu znajdzie kogoś normalnego.
- Masz na myśli Davida ?
- Pewnie , chce dla niej jak najlepiej.
- Strasznie za tobą tęsknie Xavi..
- Ja też ale mam nadzieje że zobaczymy się za nie długo.
Nagle do pokoju wbiegła roztrzęsiona kobieta :
- Nuria szybko z babcią jest coraz gorzej! Musimy jechać!
- Przepraszam , słyszysz co się dzieje. Kocham cię.
Szybko zamknęła klapę od laptopa , chwyciła torebkę i wybiegła z domu.
2 TYGODNIE PÓŹNIEJ.
Babcia Nuri po długiej walce z chorobą ostatecznie ją przegrała. Załamana dziewczyna właśnie wróciła do kraju gdzie ma odbyć się jej pogrzeb. Na lotnisku czeka na nią już Xavi , któremu wpada od razu w ramiona mocząc koszulkę płaczem. Tymczasem Maria razem z Davidem byli w drodze na ściągnięcie gipsu.
- Jak się cieszę! Czułam się jakbym miała kulę u nogi.
- Znam to doskonale.
Po nie całej godzinie Maria wyszła normalnie z budynku. Promieniała cała ze szczęścia.
- David , jutro wracam do pracy!
Skoczyła mu na szyję co bardzo go ucieszyło.
- To kiedy umówisz się ze mną na jacht ?
- Zobaczymy jeszcze ale niebawem!
- No okej..
- Zawieź mnie w jedno miejsce , wskaże ci drogę.
Pojechali po dom Dereka. Za szyby oglądała obrazek szczęśliwej Carmen bawiącej się z dziadkiem.
- Nie podejdziesz do nich ?
- Nie .. taki widok mi wystarczy. To co jedziemy do mnie ? Jakaś kawa ?
- Chętnie ale może u mnie co ?
- W sumie , dawno u ciebie nie byłam.
David uśmiechnął się i w tym samym czasie przypomniał sobie że jego dom wygląda jakby przeszło po nim tornado. Stwierdził że najwyżej przetrzyma ją w altance. Gdy wjechali na podjazd plan Davida uległ przegranej gdyż Maria potrzebowała skorzystać z toalety. Już od progu miała nie zły ubaw gdy na wieszaku na kurtki zobaczyła bokserki na schodach prezerwatywę. W łazience na środku leżały brudne koszulki. Natomiast w kuchni w zlewie leżał but a w salonie pościel była na podłodze.
- Davidku może ja ci tu pomogę posprzątać? Widzę że bez odkurzania się nie obejdzie.
Nagle poczuła że jej skarpetka jest cała morka. Spojrzała w dół i zobaczyła że nadepnęła na rozlane mleko.
- Tak pomogę ci sprzątać! Zaczynamy , kawa potem.
Chwyciła go za rękę i poszli razem po mopa , odkurzacz , szmatki i inne rzeczy.
Włączyli radio w którym leciał akurat Don Omar i tanecznymi krokami sprzątali dom Villi. Około 2 godziny później , willa lśniła czystością.
- No widzisz jak ładnie.
- I tak zaraz nabrudzę.
- Mężczyźni..
- Chodź na tą kawę.
David sięgnął po puszkę i żeby dopiec Marii upuścił ją specjalnie.
- Ups ..
- Debilu , musiałeś prawda!
W odpowiedzi puścił jej buziaka. Młoda kobieta szybko poszła po miotłę. W tym czasie Davidowi udało zrobić się kawę. Usiedli razem na tarasie.
- Znasz tak w ogóle Nurię ?
- Miałem przyjemność poznać ją w opowieściach i ze zdjęć. Widać że chłopak wpadł po uszy.
- Martwię się trochę .. bo wiesz jak było z Elsą.
- E tam ta jest inna. Xavi mówił że straciła babcię.
- Szkoda jej ale to nie zmienia faktu że może go wykorzystać.
- Daj jej szanse przecież Xavi dał ją Carlesowi.
- Tak wiem .. a ty masz kogoś na oku ?
W tym momencie David czuł pulsowanie w głowie , ręce zaczęły mu się pocić. Nie powiem prawdy , skłam ale jak.
- Ni.. nie mam.
- A co ty się tak denerwujesz? Ja teraz nikogo nie chcę ..
- Nikogo ?
- Tak nikogo , może kiedyś.
- A mogę cię o coś zapytać ?
- Tak pewnie .
- Jak widzisz te malutkie dzieci to nie pragniesz sama takiego mieć ?
- Chcę ale wiesz nie czuję się gotowa na mamę. Muszę to poczuć.
- Rozumiem.
- Wiesz co ja może już pójdę.
- Podwiozę cię , chodź.
20 MINUT PÓŹNIEJ.
Gdy Maria weszła do mieszkania zobaczyła krzątającą się po kuchni Nurię. Chwilę później dołączył do niej Xavi. Chwycił ją w biodrach od tyłu , pocałował czule w szyję , szepnął coś do ucha a ona radośnie zachichotała.
- Cześć gołąbeczki! – krzyknęła wyłaniając się z kąta.
- Obserwowałaś nas ?! Osz ty!
- A ty pewnie jesteś Nuria tak ?
- Zgadza się , miło mi cię poznać.
- Mi również. Może masz ochotę iść ze mną jutro na jakieś zakupy ? O 16 ?
- Pewnie , to gdzie mam przyjść po ciebie ?
- Zapiszę ci adres .
Cały wieczór , trójka spędziła na tarasie. Maria bardzo polubiła Nurię , nie wiedziała że jest aż taka fajna , miła.
NASTĘPNY DZIEŃ.
Maria szła z uśmiechem na ustach do pracy. Gdy tylko przekroczyła próg recepcjonistka zawołała ją do siebie.
- Mam dla pani jakiś list , dziś rano zostawił go doktor Adam. Prosił żeby pani go przeczytała .
- Dziękuję.
Wzięła ze sobą kopertę , długo zastanawiała się czy ją otworzyć. Dlaczego ? Brak odwagi czy nie nienawiść do nadawcy ? Chyba jednak górowała ta nienawiść. Rozerwała kopertę i zaczęła czytać:
Skoro tak chcesz to się wycofam. Wyjeżdżam do Niemiec. Nie zobaczymy się więcej. Żegnaj.
- Poczułam ulgę czy smutek ? – zadała sobie to pytanie na głos. Jednak dalej nie przemyśliwała jego sensu gdyż do gabinetu weszła jedna z pacjentek.
KILKA GODZIN PÓŹNIEJ.
Nuria czekała już przed kliniką. Maria na jej widok uśmiechnęła się promiennie.
- To co idziemy ?
- Pewnie co chcesz kupić ?
- Bikini , nowe klapki , może sukienkę. Mam nadzieje ze ty też coś kupisz.
- No też sukienka i szpilki. Xavi coś szykuje ale nie chce mi powiedzieć co.
- Pewnie coś romantycznego , to jest on.
- To co jedziemy samochodem ?
- Tak , nie chce mi się potem jechać metrem.
Po 20 minutach dotarły do centrum handlowego. Miały dwa cele ale najpierw postawiły na przyjemności. Poszły na kawę i lody śmietankowe polane czekoladą.
Pierwszy Cel : Sklep z butami.
Nuria stała nad pięcioma parami szpilek. Ostatecznie wybrała karmelowe. Natomiast Maria zaraz po wejściu zauważyła czarne japonki w kwiatkiem które zabrała nawet nie mierząc.
Drugi Cel : Sklep z odzieżą .
Tutaj role się odwróciły. Maria nie mogła się zdecydować na bikini. Wzięła ze sobą 5 różny strojów ostatecznie zdecydowała się na drapieżną czerwień a Nuria zabrała białą sukienkę tą którą oglądała w Internecie. Potem obie świetnie się bawiły przymierzając okulary , wybierając kolczyki , szal , torebkę i wiele innych rzeczy. Gdy już szły na parking dziewczyna Xaviego zadała młodej ginekolog pytanie :
- Tak z ciekawości , dla kogo ty się tak stroisz ?
- David zaprosił mnie na swój jacht. Muszę ładnie wyglądać.
- Ten David to ci się chyba podoba..
Maria trzasnęła drzwiami i popatrzyła na nią wrogo.
- To tylko przyjaciel. Może i jest przystojny i marzy o nim tysiące dziewczyn. Może ma cudowne oczy jest miły , opiekuńczy i .. chyba masz jednak rację.
- No widzisz wiedziałam! Może on , będzie twoim najlepszym wyborem.
Lekarka tylko się uśmiechnęła.
_______________________________________________________________________________
Rozdział dedykuję Kami kadze < 3
wtorek, 30 kwietnia 2013
Miłość potrzebuje gniazda jak ptak!
NIEDZIELA.
Xavi robił ostanie poprawki swojego ubioru. Co chwilę pytał siostry : Dobrze wyglądam ? A w tym mogę iść czy może coś innego ? Dziewczyna miała niezły ubaw i po 20 minutach udało się w końcu wybrać odpowiedni strój. Gdy już wychodził na wycieraczce zauważył bukiet czerwonych róż.
- Maria , jakieś kwiaty do ciebie!
Wyciągnął liścik a tam było napisane : Myślisz że łatwo się poddam ? Mylisz się! A.
- Maria to bukiet od Adama ?
Podał jej liścik gdy przeczytała odpowiedziała :
- Tak… zabierz go Nurii ja go nie chcę a szkoda takich kwiatów. I wyrzuć ten liścik. Miłej randki.
- Mogę ją zawsze odwołać jeśli chcesz.
- Nie idź , jestem duża poradzę sobie.
Mimo że nie chciał jej zostawiać cały czas wyganiała go z domu. W końcu uległ i wyszedł. Natomiast ona wkurzona chwyciła telefon i zadzwoniła do Adama :
- Halo ?
- Chciałabym żebyś zostawił mnie w spokoju! To co było NIGDY nie wróci , od dziś łączą nas tylko stosunki zawodowe! Jeśli naprawdę ci na mnie zależy to dasz mi spokój.
Potem się rozłączyła i dzień spędziła przed telewizorem.
U XAVIEGO :
- Jestem przy fontannie.
Tam też czekała , gdy tylko podszedł na jej twarzy pojawił się uśmiech a w oku błysk.
- Jakie piękne róże , skąd pan wiedział że kocham czerwone ?
- Mam na imię Xavi.
Uśmiechnął się co odwzajemniła i odpowiedziała :
- Nuria. Z resztą pewnie już to wiesz. Masz mnie pewnie za desperatkę i wariatkę w jednym.
- Nie prawda , myślę że każdy by tak postąpił. To co może pójdziemy na lody czy watę cukrową?
- Wolę watę.
- O widzisz mam szczęście tam akurat sprzedają.
Po chwili oboje trzymali watę cukrową w rękach , spacerowali , rozmawiali i śmiali się. Oboje czuli się jakby znali się od lat.
- Zabiorę cię w jedno miejsce.
Chwyciła go za dłoń i zaprowadziła do samochodu. Pojechała w stronę plaży. Tam poszli w mały zakątek.
- Tutaj zawsze bawiłam się z moim bratem , dlatego to miejsce jest szczególne.
- Brakuje ci go prawda ?
- Tak i to bardzo.
Uniosła nadgarstek do góry gdzie widniała litera „S”
- Zobacz jak miałam 18 lat zrobiłam go ja mam S a on N. Taki znak że na zawsze razem jak to rodzeństwo.
- Jest piękny! Ja też mam siostrę , tak samo rozumiemy się bez słów. Gdy by trzeba było oddałbym za nią życie.
- Doskonale to znam… Wiesz myślałam że jako piłkarz będziesz jakiś nadęty widzę że się pomyliłam.
- Znasz mnie ?!
- Tak kibicuje Barcelonie od najmłodszych lat. Mam szalik i koszulkę z twoim imieniem i numerem…
Żałując że to powiedziała opuściła głowę a na twarzy pojawił się łagodny rumieniec. Piłkarz delikatnie chwycił jej brodę i podniósł głowę :
- Nie masz się czego wstydzić.
Popatrzyli sobie w oczy i pod wpływem chwili zaczęli się namiętnie całować.
- Szybki jesteś już na pierwszej randce.
- Sama zaczęłaś.
Potem wystawił jej język a ona zaczęła się śmiać. Następnie się przytuliła i tak spędzili resztę randki. Nie mogli się rozstać ale po 30 minutach się udało. Gdy wszedł do domu Maria od razu zauważyła zmianę.
- No no proszę , ktoś tu się zakochał!
- Nie zakochał .
- Zakochał , opowiadaj!
- No byliśmy tu i tam , pocałowała mnie.
- Szybka jest , może ją tu zaprosisz ?
- Tutaj ?
- Co taki zdziwiony ?
- Nie tak jakoś .. a co z tym Adamem ?
- Zadzwoniłam i nagadałam .. Mówię ci nudzi mi się tu jak cholera. Chcę do pracy Xavi!
- Jeszcze trochę.. Wytrzymasz!
KILKA DNI PÓŹNIEJ.
- Cześć kochanie ! – usłyszał w słuchawce radosny głos.
- Tęskniłem mam do ciebie małe pytanie ?
- Tak ?
- Dziś wieczorem u mnie ?
- Oczywiście , to co wyślij mi adres sms ?
- Okej , do zobaczenia.
- Pa , nie mogę się doczekać.
- I co i co przyjdzie ?
- Tak , to ci gdzie się teleportujesz ?
- Do Anny i Andresa.
- To ja idę na zakupy .
Poszedł na targ gdzie świetnie się bawił. Potem wrócił do domu ubrał fartuszek i próbował gotować. Nagle rozbrzmiał dzwonek , piłkarz szybko pobiegł a tam stała Nuria z butelką wina.
- Cześć nie za wcześnie ?
- Nie coś ty , wchodź. Wyglądasz pięknie.
- Dziękuję.
Pociągnęła parę razy nosem i powiedziała :
- Xavi czy coś się przypala ?
- O cholera , nasza kolacja !
Szybko pobiegł do kuchni , udało się ją ugasić jednak była cała czarna.
- No i nie mamy co jeść , jestem beznadziejny.
Chwyciła go za dłonie , pocałowała w policzek i szepnęła do ucha :
- Dla mnie jesteś najlepszy , to co zamawiamy chińszczyznę ?
- To zamów a ja to ogarnę.
Chwyciła za telefon a potem pomogła ukochanemu sprzątać przypalone jedzenie. Gdy skończyli akurat przyjechał dostawca. Usiedli oboje na kanapie , jedli , oglądali telewizje. Potem znowu posprzątali i stanęli twarzą w twarz.
- Xavi muszę ci coś powiedzieć , wyjeżdżam z Hiszpanii na 2 tygodnie jutro rano. Jadę do Niemiec , konkretnie to do Monachium. Moja babcia zachorowała i leży w tamtejszej klinice. Umiera. Muszę ją zobaczyć.
Położył na jej ustach palec i powiedział :
- Jedź w końcu to ktoś ważny dla ciebie.
- Tak bardzo cię kocham.
- Co powiedziałaś ?
- Kocham cię!
I w tym momencie Xavi odpłynął , pocałował ją a potem poszli do jego sypialni. Może to wszystko działo się szybko ale oboje czuli że są dla siebie stworzeni.
RANO.
Jechali razem samochodem na lotnisko. Milczeli chociaż oboje byli szczęśliwi jak nigdy. Nuria szybko skoczyła do domu po bagaż i 20 minut potem byli na lotnisku.
- Kiedy cię zobaczę ?
- Niebawem , obiecaj że zadzwonisz ?
- Połączymy się na skype.
- Kocham cię , do zobaczenia.
Pocałował ją ostatni raz i zniknęła w tłumie ludzi.
Potem wrócił do domu gdzie już czekała Maria przywieziona do domu przez Andersa. Potem zaczęła wypytywać się Xaviego jak było.
- No brat jesteś bardzo szybki !
- A właśnie wyciągnąłem to ze skrzynki to dla ciebie.
Drżącą ręką sięgała potem rozerwała kopertę i zaczęła czytać :
Moja kochana Mario!
Dziękuję ci że zdecydowałaś się przyjść na rozprawę. Bardzo wiele to dla mnie wiele. Piszę do ciebie głównie dlatego aby wyznać cała prawdę. Do gangu dołączyłem rok temu , wtedy Carmen i ja zdecydowaliśmy się na powiększenie rodziny. Zarabiałem mało i chciałem zapewnić mojemu dziecku wszystko co najlepsze. Z czasem zapadałem w różne nałogi i pieniędzy potrzeba było coraz więcej i więcej. Gdy moja żona odeszła dotarło do mnie że tak dłużej być nie może. Potem poznałem ciebie. Jednak odejście nie było proste , był warunek – zabije ich dłużnika i będę wolny. Musiałem .. był to moment stanąłem przed nim i strzeliłem. Patrzył na mnie przez chwilę , cały czas mam to w myśląc. Wyrzuty sumienia mnie zżerają. To chyba wszystko co chciałem ci powiedzieć bardzo tęsknie za tobą i moim Carmelkiem. Chciałbym żebyś od czas do czasu do niej zaglądnęła do niej. To co zrobisz to twoja decyzja.
Derek.
C.D.N
czwartek, 25 kwietnia 2013
Cieszmy się tym co nas otacza.
– Będę tu stał dopóki nie
zgodzisz się na spotkanie ze mną. Chociaż głupią kawę. Odkąd znowu pojawiłaś
się znowu w moim życiu nie mogę przestać o tobie myśleć.
- Adam … to co było kiedyś już nie wróci. Mam
teraz swoje problemy , nie chcę na razie żadnych związków , sparzyłam się.
- Ale kawa chyba cię nie zbawi. Z resztą nie oczekuje od ciebie związku , przyjaźń jak na razie mi wystarczy.
Jednak to były jego puste obietnice. W głowie opracowywał plan jak zaciągnąć ją jak najszybciej do łóżka.
- Myślisz że ja z tym gipsem dokuśtykam do kawiarni ?! Człowieku myśl.
- To może wpuścisz mnie do domu ? Wtedy wypijemy ją tutaj.
- O kurde hahah , przepraszam że tak trzymam cię w progu. Pewnie wejdź!
- To co idę robić kawę. Tak wiem gdzie co jest.
- Jeszcze pamiętasz ?
- Trudno zapomnieć.
Gdy Adam udał się do kuchni Maria wspominała ten dzień gdy przyszedł do niej do domu. Xavi wrócił wtedy z treningu myśląc że Adam to złodziej uderzył go parasolem w czułe miejsce. Potem jeszcze bił go po plecach i dopiero gdy ona podeszła Xavi odłożył parasolkę. Gdy sobie to przypomniała zaczęła się śmiać.
- Z czego się śmiejesz ? – zapytał stojąc w progu salonu.
Jednak ona nie była w stanie wydobyć z siebie słowa. Dopiero po chwili udało jej się wydukać parę słów. I w ten sposób zaczęli się śmiać oboje. Maria z powodu bólu brzucha położyła się na jego ramieniu. On wykorzystał sytuację i ukradł jej całusa.
- Umawialiśmy się inaczej!
Jednak on nie zareagował i pocałował ją ponownie. Gwałtownie się od niego oderwała.
- Adam do cholery przestań! Najlepiej będzie jeśli wyjdziesz!
- Ale ja..
- Wyjdź!
Krzyczała tak głośno że tak zrobił. Ja jego twarzy malował się smutek jednak w myślach świętował swoje małe zwycięstwo.
- Co się do cholery dzieje?!
Już wiedziała że musi wybrać co zrobić dalej. Wiedziała że najlepszym wyborem będzie zerwanie kontaktów z Derekiem a z Adamem ograniczyć się do kontaktów zawodowych.
PONIEDZAŁEK.
Ubrana w czarną spódniczkę , białą bluzkę jechała na wypożyczonym wózku inwalidzkim korytarzem sądowym. Co chwile zadawała sobie pytanie co tu robi i miała ochotę zawrócić wózek. Xavi ściskał jej ramie a ona chwyciła jego dłoń potem ściskała ją coraz bardziej. Wyjechała na salę i wpatrywała się Dereka który zeznawał ze skruchą a może tylko się zgrywał ? Oddychała głęboko , powstrzymywała łzy chociaż czuła że za nie długo pęknie. Serce coraz bardziej kołatało , miała szum w uszach przez który nic nie słyszała. W pewnym monecie usłyszała jak ktoś wlatuje do Sali i krzyczy : KŁAMIESZ , TY SKURWYSYNIE KŁAMIESZ!
Kobieta miała rozczochrane włosy , była cała rozmazana i roztrzęsiona. Nagle uklękła i zaczęła mówić :
- On zabił mojego brata…
- Pani Nuria Cunillera ?
- Tak.
Xavi wpatrywał się w nią z wrastającym pożądaniem. Nuria podeszła do barierki i złożyła zeznania. Wszystkie jej słowa obciążały Dereka i to wywołało u niej płacz. Po dwóch godzinach była cała zapłakana i przede wszystkim zawiedziona. Derek został skazany na karę dożywotniego więzienia. Gdy byli już przed sądem Xavi pozostawił na chwilę Marię w samochodzie a sam popędził do świeżo poznanej dziewczyny.
- Proszę się nie martwić , dostał zasłużoną karę..
- To mojego brata to życia nie przywróci.
- Gdyby pani potrzebowała pomocy proszę do mnie zadzwonić.
Podał jej kartkę z numerem którą wcześniej sobie przygotował , ucałował w rękę po czym odszedł. Jego siostra obserwowała całe zdarzenie i od razu zaczęła z nim rozmowę na temat Nurii :
- Co spodobała ci się ?
- Nie , tylko chcę jej pomóc.
- Ta na pewno mnie nie okłamiesz taki błysk w oku miałeś bardzo dawno , gdy byłeś z Elsą..
- No dobrze masz racje ale wiesz siedź cicho nie wiem nawet czy zadzwoni.
- Na pewno zadzwoni.
Gdy tylko Maria skończyła mówi telefon piłkarza wydał dźwięk. Tak był to sms od niej , przeczytał go na głos :
- Cześć tu Nuria , to może umówimy się na jakąś kawę ? J
Maria od razu zaczęła się śmiać.
- No widzisz słucha się młodszej siostry.
- Ale co mam odpisać ?
- Napisz ze chętnie i umów się z nią na niedziele.
Tak też zrobił i dostał odpowiedź :
- Niedziela 15.00 , będę w tym parku w centrum.
Patrząc na niego Maria widziała w nim siebie gdy umawiała się z Derekiem.
___________________________________________________________________________
Mam nadzieje że podoba wam się wplątana Nuria w ten sposób. Dedykacja rozdziału
dla mojej fanki Zofii ;* Dziękuję że jesteś ;*
- Ale kawa chyba cię nie zbawi. Z resztą nie oczekuje od ciebie związku , przyjaźń jak na razie mi wystarczy.
Jednak to były jego puste obietnice. W głowie opracowywał plan jak zaciągnąć ją jak najszybciej do łóżka.
- Myślisz że ja z tym gipsem dokuśtykam do kawiarni ?! Człowieku myśl.
- To może wpuścisz mnie do domu ? Wtedy wypijemy ją tutaj.
- O kurde hahah , przepraszam że tak trzymam cię w progu. Pewnie wejdź!
- To co idę robić kawę. Tak wiem gdzie co jest.
- Jeszcze pamiętasz ?
- Trudno zapomnieć.
Gdy Adam udał się do kuchni Maria wspominała ten dzień gdy przyszedł do niej do domu. Xavi wrócił wtedy z treningu myśląc że Adam to złodziej uderzył go parasolem w czułe miejsce. Potem jeszcze bił go po plecach i dopiero gdy ona podeszła Xavi odłożył parasolkę. Gdy sobie to przypomniała zaczęła się śmiać.
- Z czego się śmiejesz ? – zapytał stojąc w progu salonu.
Jednak ona nie była w stanie wydobyć z siebie słowa. Dopiero po chwili udało jej się wydukać parę słów. I w ten sposób zaczęli się śmiać oboje. Maria z powodu bólu brzucha położyła się na jego ramieniu. On wykorzystał sytuację i ukradł jej całusa.
- Umawialiśmy się inaczej!
Jednak on nie zareagował i pocałował ją ponownie. Gwałtownie się od niego oderwała.
- Adam do cholery przestań! Najlepiej będzie jeśli wyjdziesz!
- Ale ja..
- Wyjdź!
Krzyczała tak głośno że tak zrobił. Ja jego twarzy malował się smutek jednak w myślach świętował swoje małe zwycięstwo.
- Co się do cholery dzieje?!
Już wiedziała że musi wybrać co zrobić dalej. Wiedziała że najlepszym wyborem będzie zerwanie kontaktów z Derekiem a z Adamem ograniczyć się do kontaktów zawodowych.
PONIEDZAŁEK.
Ubrana w czarną spódniczkę , białą bluzkę jechała na wypożyczonym wózku inwalidzkim korytarzem sądowym. Co chwile zadawała sobie pytanie co tu robi i miała ochotę zawrócić wózek. Xavi ściskał jej ramie a ona chwyciła jego dłoń potem ściskała ją coraz bardziej. Wyjechała na salę i wpatrywała się Dereka który zeznawał ze skruchą a może tylko się zgrywał ? Oddychała głęboko , powstrzymywała łzy chociaż czuła że za nie długo pęknie. Serce coraz bardziej kołatało , miała szum w uszach przez który nic nie słyszała. W pewnym monecie usłyszała jak ktoś wlatuje do Sali i krzyczy : KŁAMIESZ , TY SKURWYSYNIE KŁAMIESZ!
Kobieta miała rozczochrane włosy , była cała rozmazana i roztrzęsiona. Nagle uklękła i zaczęła mówić :
- On zabił mojego brata…
- Pani Nuria Cunillera ?
- Tak.
Xavi wpatrywał się w nią z wrastającym pożądaniem. Nuria podeszła do barierki i złożyła zeznania. Wszystkie jej słowa obciążały Dereka i to wywołało u niej płacz. Po dwóch godzinach była cała zapłakana i przede wszystkim zawiedziona. Derek został skazany na karę dożywotniego więzienia. Gdy byli już przed sądem Xavi pozostawił na chwilę Marię w samochodzie a sam popędził do świeżo poznanej dziewczyny.
- Proszę się nie martwić , dostał zasłużoną karę..
- To mojego brata to życia nie przywróci.
- Gdyby pani potrzebowała pomocy proszę do mnie zadzwonić.
Podał jej kartkę z numerem którą wcześniej sobie przygotował , ucałował w rękę po czym odszedł. Jego siostra obserwowała całe zdarzenie i od razu zaczęła z nim rozmowę na temat Nurii :
- Co spodobała ci się ?
- Nie , tylko chcę jej pomóc.
- Ta na pewno mnie nie okłamiesz taki błysk w oku miałeś bardzo dawno , gdy byłeś z Elsą..
- No dobrze masz racje ale wiesz siedź cicho nie wiem nawet czy zadzwoni.
- Na pewno zadzwoni.
Gdy tylko Maria skończyła mówi telefon piłkarza wydał dźwięk. Tak był to sms od niej , przeczytał go na głos :
- Cześć tu Nuria , to może umówimy się na jakąś kawę ? J
Maria od razu zaczęła się śmiać.
- No widzisz słucha się młodszej siostry.
- Ale co mam odpisać ?
- Napisz ze chętnie i umów się z nią na niedziele.
Tak też zrobił i dostał odpowiedź :
- Niedziela 15.00 , będę w tym parku w centrum.
Patrząc na niego Maria widziała w nim siebie gdy umawiała się z Derekiem.
___________________________________________________________________________
Mam nadzieje że podoba wam się wplątana Nuria w ten sposób. Dedykacja rozdziału
dla mojej fanki Zofii ;* Dziękuję że jesteś ;*
czwartek, 18 kwietnia 2013
Gdy się układa , zaraz się pierdoli.
Gdy wstała następnego dnia czuła ból głowy. Z oczu lały jej się łzy strumieniami. Była trochę przemęczona. Wypiła aspirynę , zaczęła się ogarniać i poszła do pracy. Oczywiście zaliczyła nie udany dzień. Najpierw wylała kawę na szefa , potem pomyliła karty pacjentek czego konsekwencją była kłótnia. Na koniec przewróciła się i potłukła sobie nogę.
- Kurwa super. – powiedziała podnosząc się z podłogi.
Wyszła cała wkurzona i w takim nastroju poszła do domu gdzie też czekały ją nie przyjemności.
- Masz mi cos do powiedzenia ?!
Usłyszała od progu.
- Mam dziś zły dzień , widzę że zapowiada się jeszcze gorszy.
- Zadajesz się z jakimś mafiosem?! Oszalałaś ? Ściągasz na nas problemy.
Rzucił gazetą w stół a tam zdjęcia jej i Dereka. Cała ręka jej drżała a z oczu wypłynęły łzy.
- Ja nie wiedziałam ..
Kopnęła krzesło z całej siły bolącą nogą i upadła na podłogę łapiąc się za nią.
- Maria co się dzieje ? Gdzie boli ?
- Cała noga , ał.
Wziął ją na ręce i zabrał na pogotowie. Okazało się że Maria uderzyła w krzesło z taką siłą że złamała sobie nogę która była potłuczona. 3 tygodnie w gipsie w domu.
- Lepiej nie mogłam sobie wymarzyć.
- Trzeba było uważać chodź pomogę ci z tymi kulami.
W tym momencie zadzwonił do niej telefon. Numer nieznany.
- Tak ?
- Witam , nazywam się Luis Fernandez jestem adwokatem pana Dereka Peny.
- W czym mogę panu pomóc ?
- Pan Pena prosił o kontakt , chciał z panią porozmawiać. Jestem w stanie załatwić widzenie. Tylko pani musi się zgodzić.
- Nie wiem .. w sumie .. no dobra niech będzie. Proszę dać mi znać. Do widzenia.
Wcisnęła czerwoną słuchawkę , wzięła głęboki oddech i jechała bez słowa do domu. Xavi pomógł jej dojść do mieszkania. Gdy już siedziała wygodnie na kanapie piłkarz postanowił rozpocząć wcześniej przerwaną rozmowę.
- No więc kochanie , co cię łączy z tym bandziorem ?
- Odbierałam poród jego żony która umarła przy porodzie nawiązaliśmy dobry kontakt. No i tyle mojej opowieści. Co on zrobił , wiesz coś ?
Spojrzała na niego pytająco a on milczał. W ciszy salonu było słychać kołatanie jej serca a łzy cisną jej się do oczu.
- Nie wiem dokładnie w gazecie pisali że wyłudzali pieniądze i jakieś trucizny..
W tym momencie zamknęła oczy i łzy poleciały jej po policzkach. W tym samym momencie dostała sms od mecenasa Fernadeza w sprawie widzenia. Załatwił je na następny dzień.
- Zawieziesz mnie na widzenie ?
- Z nim ?
- Ostanie w całym życiu , proszę.
Westchnął i się zgodził a ona tylko się uśmiechnęła. Zadzwoniła tylko do pracy i poinformowała o wszystkim a potem zapadła w głęboki sen. Gdy rano wstała jej myśli zajmowało tylko jedno : Jak dojdę po kawę ? Po 10 minutach udało się jej dość do kuchni a kolejne 10 min zajęło jej robienie kawy. Najpierw rozsypała pół puszki a potem upuściła łyżeczkę a na sam koniec rozbiła słoik z cukrem.
- Życie z gipsem jest takie cudowne.
Usiadła na kanapie i próbowała się rozkoszować zimną kawą , oglądała nudne wiadomości i czekała aż jakiś cud ją zbawi. Tak się tez stało bo zadzwonił do niej David.
- No cześć mała kaleko !
- To nie jest śmieszne , co u ciebie ?
- Dobrze a tak sobie pomyślałem bo wiesz kupiłem ten jacht i tak sobie myślę że może byś się skusiła na rejs ?
- Skuszę się ale gdy nie będę miała gipsu okej ? Kupie nowe bikini i wiesz wszystko ale musisz poczekać dobrze królewiczu ?
- Hahaha dobrze królewno. W takim razie trzymaj się. Żegnam.
- No wzajemnie.
Dla niej to zwykły rejs z kumplem a dla niego spełnienie marzeń. Przyznał się sam przed sobą że wpadł po uszy..
W tym czasie Maria nie zaprzątała sobie głowy rejsem jednak spotkaniem z Derekiem. Ledwo co ubrała się w miarę wygodnie. Potem czekała na brata który pomógł jej wsiąść do samochodu i zawiózł ją pod budynek więzienia. Całą drogę siedziała w milczeniu , zastanawiała się co mu powie o co zapyta … Gdy weszła do Sali widzeń na jego twarzy pojawił się uśmiech którego nie odwzajemniła. Siedząc na krześle patrzyła na niego w skupieniu oraz łzami w oczach. Ściskające się coraz bardziej gardło nie pozwalało wypowiedzieć słowa a na policzku poczuła spływającą łzę. Z jego pobijanej twarzy dalej nie schodził uśmiech.
- Co cię tu sprowadza Mario ? – zapytał po długim milczeniu które najwyraźniej go krępowało.
- Jak myślisz … dlaczego robiłeś coś takiego ? I Dlaczego mi nie powiedziałeś ? Myślałam że jestem dla ciebie kimś ważnym.
- Jesteś ale było mi wstyd … robiłem to dla rodziny , brakowało nam pieniędzy. Rozumiesz ?
- Są inne sposoby Derek , oszukałeś tyle ludzi …
- Chciałem dobrze … chciałem odejść gdy cię poznałem ciebie , gdy pojawiła się Carmen ale zmusili mnie.
- Nie mam ochoty już z tobą rozmawiać , żegnaj.
- Będziesz na rozprawie ? Proszę to dla mnie ważne.
- Nie wiem …
Xavi pomógł jej wyjść z budynku i wsiąść do samochodu. Cały czas siedziała w milczeniu i powstrzymywała łzy. Dopiero gdy udało się dojść do pokoju położyła się na łóżku , przytuliła się do poduszki i płakała bez głosu.
- Sama nie wiem czego chce… - myślała.
Zawołała do siebie brata , który pojawił się z kubkami zielonej herbaty.
- Nigdy jeszcze nie byłaś w takim stanie…
- Ja nie wiem czego chcę , ja nie wiem kim jest dla mnie … Nie wiem nic …
- A jak się czułaś jak zobaczyłaś go w więzieniu ?
- Lubisz go musisz decydować sama … Ale przemyśl to 200 razy za nim podejmiesz ostateczną decyzję.
Pocałował ją w czoło , dokończyli razem herbatę a potem rozeszli się on na trening a ona w domu z problemem. Chciała iść na tą ale z drugiej strony nie. Rozprawa miała się odbyć w następny poniedziałek , ciekawił ją wyrok i jego wyjaśnienia ale z drugiej strasznie się tego bała.
- Pójdę .. zrobię to , co mi szkodzi.
Nie długo po tym usłyszała dzwonek do drzwi , gdy udało się jej do nich dojść ujrzała Adama.
niedziela, 7 kwietnia 2013
Szkoda że coś szybko się zaczyna i szybko kończy.
- O mnie ?
- Tak , o mnie już wiesz praktycznie wszystko.
Kobieta miała mętnik w głowie , nie chciała za bardzo dzielić się z nim opowieściami o swoim życiu. Jednak nalegał więc opowiedziała mu wszystko .
- To przykre .. ale cieszę się że cię poznałem.
Maria tylko się uśmiechnęła.
- Jej już tyle godzin przepraszam ale muszę was opuścić.
- Zobaczymy się jeszcze ?
- To zgadamy się przed telefon. Do zobaczenia.
Dała mu buziaka w policzek i poszła do domu. Tam zastała Davida i Xaviego. Villa gdy tylko zobaczył Marię wpadł w stres i zaczęły mu się pocić ręce. Starał pomijać jej wzrok , popijał tylko resztki drinka a potem wyszedł z wymówką że się źle czuje. Unikał jej, bo wiedział, że coś do niej czuje. Nie chciał przeszkadzać jej, kiedy ona układała swoje życie. Nie chciał stawać na drodze jej szczęścia. Mimo, że sam przez to cierpiał.
Kobieta miała mętnik w głowie , nie chciała za bardzo dzielić się z nim opowieściami o swoim życiu. Jednak nalegał więc opowiedziała mu wszystko .
- To przykre .. ale cieszę się że cię poznałem.
Maria tylko się uśmiechnęła.
- Jej już tyle godzin przepraszam ale muszę was opuścić.
- Zobaczymy się jeszcze ?
- To zgadamy się przed telefon. Do zobaczenia.
Dała mu buziaka w policzek i poszła do domu. Tam zastała Davida i Xaviego. Villa gdy tylko zobaczył Marię wpadł w stres i zaczęły mu się pocić ręce. Starał pomijać jej wzrok , popijał tylko resztki drinka a potem wyszedł z wymówką że się źle czuje. Unikał jej, bo wiedział, że coś do niej czuje. Nie chciał przeszkadzać jej, kiedy ona układała swoje życie. Nie chciał stawać na drodze jej szczęścia. Mimo, że sam przez to cierpiał.
- Maria , co sie z nim dzieje ostatnio nie
poznaje go .
- Może się zakochał.
Popatrzyła na niego z podniesioną brwią.
- Możliwe .. czekaj była taka akcja.. a tak wiem z tą Evą.
- No widzisz , pogadaj z nim.
- Dobra ale teraz chodź oglądniemy sobie Holmesa bo leci w telewizji.
Jak byli małymi dziećmi to siadali wieczorem i oglądali po 2 odcinki tego serialu. Potem przy kakale omawiali go szczegółowo i dopiero potem mogli spokojnie zasnąć . Tak też było i dzisiaj, przypominali sobie czasy dzieciństwa wtuleni z kubkiem kakao, oglądali z zaciekawieniem Holmesa.. I tak zasnęli. Rano gdy Maria wstała zobaczyła jak na szybie tańczą krople deszczu. Wyciągnęła z zakamarków szafy gumiaki , ubrała czarne rurki , granatową tunikę. Zabrała torebkę i parasol i tak poszła do pracy. Gdy weszła i poczuła zapach gumowych rękawiczek w holu samowolnie wyrobił jej się banan na buzi. Zamknęła na chwile oczy i w ten sposób wpadła na Adama.
- O cześć i jak tam ? – zapytał.
- Dobrze , a co u ciebie ?
- Nic nowego .. słuchaj tak sobie pomyślałem.. może kolacja dziś wieczorem ?
- Nie..
Sztucznie się uśmiechnął i odszedł. A ona nie miała nawet wyrzutów sumienia. Poszła prosto do swojego gabinetu gdzie czekał na nią szef. Jak zwykle przywitał ją miło i cieple i pozwolił wrócić do pracy. Przyjęła dziś parę pacjentek i odebrała swój pierwszy udany poród. Z dobrym humorem wróciła do domu i oglądała mecz Barca - PSG. Mimo remisu cieszyła się z gola strzelonego przez brata. A on próbował wykorzystać okazję i porozmawiać trochę z Davidem.
- Ej stary co się dzieje ?
- Nic a co ma się dziać ?
- No wybacz ale coś taki nie swój jesteś.. Zamyślony , roztargniony , pijesz dużo kawy i jesz cukierki.
- Hahahah , aż taki zdradliwy jestem ?
- No ale tak na serio teraz , to co się dzieje ? Przecież wiesz że jesteśmy jak bracia. Wal śmiało!
Wziął głęboki oddech i powiedział :
- Zakochałem się ..
- Kim jest ta szczęściara ?
Xavi cały czas się uśmiechał , jednak gdy usłyszał w kim uśmiech szybko znikł , zamienił się w osłupienie a potem w śmiech.
- Cały ty człowieku!
- Nic jej nie mów !
Na to nic nie odpowiedział…
Praca , dom , praca , dom – tak wyglądało życie Marii. Próbowała się dodzwonić do Dereka ale niestety słyszała cały czas : Tu Derek , zostaw wiadomość po sygnale. Nagrywała się na pocztę jednak nic z tego. Postanowiła więc po pracy jechać do jego domu. Otworzył mu jego ojciec trzymając na rękach swoją wnuczkę.
- Dzień dobry , czy zastałam Dereka ?
- Wejdź moje dziecko.
Marii aż serce zabiło mocniej , była przekonana że on jest w środku siedzi przy stole i padnie jej w ramiona gdy tylko ją zobaczy. Jednak się pomyliła bo zobaczyła pustkę w całym domu.
- Gdzie on jest , niech powie gdzie on jest ?!
- Spokojnie .. usiądź to nie takie łatwe.
Usiadła i czekała zniecierpliw ością na informacje o nim.
- Derek jest więzieniu.
- Chyba się przesłyszałam.
- Przykro mi , miał jakieś zatargi z mafią. Czeka w areszcie na proces.
W oczach stanęły jej łzy. A w głowie dudniły jej słowa : w więzieniu.
- To ja już lepiej sobie pójdę.
Nie kontrolując siebie trzasnęła drzwiami po których się osunęła. Schowała twarz w dłoniach i zaczęła płakać. Po 15 minutach wstała i od razu pojechała do domu. Odraz pobiegła do kuchni i wypiła pół butelki wina duszkiem. Jednak cały wieczór spędziła na kanapie z poduszkami , telewizorem i chusteczkami.
- Może się zakochał.
Popatrzyła na niego z podniesioną brwią.
- Możliwe .. czekaj była taka akcja.. a tak wiem z tą Evą.
- No widzisz , pogadaj z nim.
- Dobra ale teraz chodź oglądniemy sobie Holmesa bo leci w telewizji.
Jak byli małymi dziećmi to siadali wieczorem i oglądali po 2 odcinki tego serialu. Potem przy kakale omawiali go szczegółowo i dopiero potem mogli spokojnie zasnąć . Tak też było i dzisiaj, przypominali sobie czasy dzieciństwa wtuleni z kubkiem kakao, oglądali z zaciekawieniem Holmesa.. I tak zasnęli. Rano gdy Maria wstała zobaczyła jak na szybie tańczą krople deszczu. Wyciągnęła z zakamarków szafy gumiaki , ubrała czarne rurki , granatową tunikę. Zabrała torebkę i parasol i tak poszła do pracy. Gdy weszła i poczuła zapach gumowych rękawiczek w holu samowolnie wyrobił jej się banan na buzi. Zamknęła na chwile oczy i w ten sposób wpadła na Adama.
- O cześć i jak tam ? – zapytał.
- Dobrze , a co u ciebie ?
- Nic nowego .. słuchaj tak sobie pomyślałem.. może kolacja dziś wieczorem ?
- Nie..
Sztucznie się uśmiechnął i odszedł. A ona nie miała nawet wyrzutów sumienia. Poszła prosto do swojego gabinetu gdzie czekał na nią szef. Jak zwykle przywitał ją miło i cieple i pozwolił wrócić do pracy. Przyjęła dziś parę pacjentek i odebrała swój pierwszy udany poród. Z dobrym humorem wróciła do domu i oglądała mecz Barca - PSG. Mimo remisu cieszyła się z gola strzelonego przez brata. A on próbował wykorzystać okazję i porozmawiać trochę z Davidem.
- Ej stary co się dzieje ?
- Nic a co ma się dziać ?
- No wybacz ale coś taki nie swój jesteś.. Zamyślony , roztargniony , pijesz dużo kawy i jesz cukierki.
- Hahahah , aż taki zdradliwy jestem ?
- No ale tak na serio teraz , to co się dzieje ? Przecież wiesz że jesteśmy jak bracia. Wal śmiało!
Wziął głęboki oddech i powiedział :
- Zakochałem się ..
- Kim jest ta szczęściara ?
Xavi cały czas się uśmiechał , jednak gdy usłyszał w kim uśmiech szybko znikł , zamienił się w osłupienie a potem w śmiech.
- Cały ty człowieku!
- Nic jej nie mów !
Na to nic nie odpowiedział…
Praca , dom , praca , dom – tak wyglądało życie Marii. Próbowała się dodzwonić do Dereka ale niestety słyszała cały czas : Tu Derek , zostaw wiadomość po sygnale. Nagrywała się na pocztę jednak nic z tego. Postanowiła więc po pracy jechać do jego domu. Otworzył mu jego ojciec trzymając na rękach swoją wnuczkę.
- Dzień dobry , czy zastałam Dereka ?
- Wejdź moje dziecko.
Marii aż serce zabiło mocniej , była przekonana że on jest w środku siedzi przy stole i padnie jej w ramiona gdy tylko ją zobaczy. Jednak się pomyliła bo zobaczyła pustkę w całym domu.
- Gdzie on jest , niech powie gdzie on jest ?!
- Spokojnie .. usiądź to nie takie łatwe.
Usiadła i czekała zniecierpliw ością na informacje o nim.
- Derek jest więzieniu.
- Chyba się przesłyszałam.
- Przykro mi , miał jakieś zatargi z mafią. Czeka w areszcie na proces.
W oczach stanęły jej łzy. A w głowie dudniły jej słowa : w więzieniu.
- To ja już lepiej sobie pójdę.
Nie kontrolując siebie trzasnęła drzwiami po których się osunęła. Schowała twarz w dłoniach i zaczęła płakać. Po 15 minutach wstała i od razu pojechała do domu. Odraz pobiegła do kuchni i wypiła pół butelki wina duszkiem. Jednak cały wieczór spędziła na kanapie z poduszkami , telewizorem i chusteczkami.
_____________________________________________________________________________________
Przepraszamy że tak długo ale brak weny robi swoje , poprawimy się!
Subskrybuj:
Posty (Atom)