środa, 13 marca 2013

Derek ..


 Następnego dnia Maria była w pracy wcześniej niż zwykle. Postanowiła że pójdzie do malutką tam zobaczyła Dereka który stał by córce.
- Witaj pana , jak samo poczucie ? – zapytała lekarka.
- Dobrze , już jutro zabieram Carmen ze sobą do domu.
- Bardzo się cieszę.
Tak naprawdę miała mieszane uczucia. Chciała widywać Dereka i małą Carmen. Patrzyła ja ta mała istotka śpi niewinnie. Była taka słodka. Jej ojciec patrzył na nią z troską i uśmiechał się pod nosem ale na twarzy malował się ból po stracie żony. Maria odwróciła się na pięcie i szła do gabinetu słysząc tylko szum na korytarzu i silny ból głowy. Weszła do gabinetu gdzie była cisza. Osunęła się na podłogę. Potem obudziła się na kanapie widziała twarz ordynatora który ją bada.
- Co się właśnie stało ?
- Zemdlałaś , boli cię coś ?
- Głowa , tak strasznie. I te nudności.
- Migrena dziecko , idź do domu ja przejmę pacjentki.
- Ale to nie kłopot ?
- Nie a właśnie jakiś pan zostawił to dla ciebie.
Maria otworzyła karteczkę i zobaczyła :
Tutaj Derek , chciałem cię gdzieś zaprosić ale niestety mi zemdlałaś. 500678964 , zadzwoń jak poczujesz się lepiej.
Tylko się uśmiechnęła , pojechała taksówką do domu i tam odpoczęła. Spała z 5 godzin. Czuła się potem trochę lepiej , przynajmniej głowa bolała ją mniej. Postanowiła że zadzwoni do Dereka. Umówili się na niedzielne popołudnie . U niego w domu w towarzystwie małej Carmen. Zapowiadało się cudowne spotkanie, Maria zastanawiała się którą sukienke ma wybrać, szpilki czerwone, czy może czarne? Miała dylemat jak każda kobieta. Wychodziła z domu po raz pierwszy od długiego czasu.
Jednak zdecydowała ubrać się bardziej na luzie. Wybrała zielone spodnie , koszulę i baleriny. Cieszyla się na to spotkanie , zastanawiało ją jak to będzie wyglądało. Wiedziała że Derek jest cudownym facetem. Bardzo cieszyła się na to spotkanie, oczarował ją. 8:04:48 PM
Byli tak jakby bratnimi duszami oboje kogoś stracili. Maria usiadła na kanapie i wzięła głęboki oddech.
- Co układa się w końcu?
Zapytała sama siebie i uśmiechnęła się szeroko do telewizora. Nagle ogarnęła ją fala gorąca a potem zimna. Przypomniała sobie wspólne chwile z Carlesem znowu. Czemu nie mogła zapomnieć tak po prostu ? Sama nie wiedziała. Ordynator pozwolił wrócić jej do pracy dopiero po niedzieli. Więc ten tydzień spędziła nudząc się w domu. Co prawda odwiedzili ją Iniesta i Valdes ale i tak marzyła o powrocie do pracy. Odwiedził ją też David który z bólem serca słuchał o Dereku. Bardzo chciałby być na jego miejscu , żałował że nie zrobił tego pierwszego kroku a teraz prawdopodobnie to ten cały Derek sprzątnie mu ją z przed nosa a on zostanie sam i będzie sypiał z prostytutkami na poprawę humoru. Potem wyszedł na miasto , wpadł do najbliższego baru na drinka a potem wrócił do domu.
NIEDZIELA.
Nadszedł dla Marii upragniony przez nią dzień , spotkanie z Derekiem. Mała Carmen odeszła na dalszy plan. W sumie w jej myślach pojawiło się to : A może zaprosił mnie bo chce żebym przebadała małą? Jednak potem odsunęła to od siebie i spędziła ranek z bratem. Potem postanowiła że do Dereka przejdzie się spacerkiem , na szczęście Xavi uwierzył że Maria idzie do kina na film. Dojście zajęło jej dosłownie 20 minut. Stanęła przed pięknym domem z małym ogródkiem. Otwarła furtkę i już była na malutkim ganku. Z biciem serca nacisnęła dzwonek a przed drzwiami pojawił się straszy pan.
- Słucham panią ?
- Ja szukam Dereka..
Staruszek popatrzył a nią spod swoich okularów a po chwli się zaśmiał :
- Aaa Derek to mój syn mieszka tutaj ale teraz pojechał do sklepu i jestem sam z moją wnuczką niech pani wejdzie , na pewno zaraz wróci. Może herbaty ?
- Chętnie.
Była zdziwiona , weszła do salonu. Był urządzonym dawnym stylem. Na podłodze na kocyku leżała mała Carmen od razu gdy zobaczyła lekarkę uśmiechnęła się. Kobieta od razu wzięła do ręki grzechotki i zabawę z małą. Dziadek małej obserwował ją przed dłuższą chwilę i widział w niej swoją synową.
- Już gotowe! – krzyknął po chwili wchodząc z filiżankami.
Maria usiadła przy stole darząc staruszka życzliwym uśmiechem i zaczęła słodzić herbatę.
- Kim pani jest dla mojego syna ?
- Koleżanką ..
- Mój syn ma słabość do brunetek , moja synowa też nią była.
- Tak wiem .. trudno mi to przyznać ale to ja odbierałam ten poród. Jestem ginekologiem.
- Carmen była kardiologiem , poznali się na studiach. Derek dzięki tej kobiecie się bardzo zmienił. Za to ją lubiłem że go zmieniła.
- Chyba była dla pana jak córka.
- Tak dokładnie , córka której zawsze chciałem ale nie miałem. Teraz mam moją  małą Carmen jest taka cudowna. Mogę bawić się z nią godzinami.
Maria znowu uśmiechnęła się. Potem staruszek opowiadał jej jak to kiedyś wyglądało. Jak poznał swoją żonę i ogólnie całe swoje życie. Słuchała do z ciekawością , przerwał im Derek który wrócił z zakupów.
- Cześć Maria , przepraszam że musiałaś czekać.
- Nic się nie stało , miło spędziłam czas z twoim tatą.
- Może pójdziemy z małą na spacer ?
- Chętnie.
Po 10 minutach wszystko było gotowe. Derek pchał wózek a Maria trzymała go rękę. Wyglądali jak prawdziwa rodzina.
- A jak się czujesz ?
- Dobrze , już w niedziele wracam do pracy . A ty ?
- Jest dobrze , mała daje mi tą siłę. Co prawda brakuje mi żony ale razem z tatą dajemy radę.
- Cieszy mnie to.
- A co dowiem się o tobie ?


poniedziałek, 4 marca 2013

Dlaczego ta przeszłość wraca ?


 Maria siedziała za biurkiem jak każdego dnia. Przyjmowała dużo pacjentów i prowadziła aż 4 ciąże. Była z siebie bardzo dumna , sama zaczęła marzyć o potomku. Nagle ktoś zapukał do drzwi jej gabinetu. Była to ta blondynka która niedawno przybiegła do niej z zamiarem usunięcia dziecka.
- Dzień dobry pani doktor.
- Witam cię , podjęłaś już decyzję ?
- Mam na imię Lili , tak.
Maria patrzyła na nią pytającym wzrokiem. Dziewczyna miała szklące oczy i trzymała się za brzuch.
- Urodzę je i wychowam sama. Mój chłopaka Derek wybaczył mi zdradę.
- Więc w czym problem?
- Zrobiłam to .. z jego bratem.
Lekarka opadła na oparcie swojego fotela. Zatkało ją.
- Poprowadzi pani moją ciążę.
- Naturalnie.
Maria założyła kartę pacjenta Lili , zbadała ją i wypuściła. Poczuła potrzebę wypicia kawy więc szła do bufetu. Zamyślona wpadła na młodego lekarza.
- Przepraszam pana .
- Nic nie szkodzi.
Popatrzył na nią i wtedy straciła grunt pod nogami. Lekarz na którego wpadła był jej licealną miłością.
- A..Adam ?
- Tak , też się cieszę że cię widzę Mario.
Rzucił w jej kierunku serdeczny uśmiech a ona zarumieniła się.
Poszli razem do kawiarni, usiedli zaczęli rozmawiać. Nie widzieli się kawał czasu i miło było pogadać. Kiedy padło pytanie: co tam u Ciebie Maria, nie wiedziała od czego zacząć. Na myśl przyszły jej wspomnienia o Carlesie.. Zaczęła o nim opowiadać łzy poleciały jej z oczu, Adam widział że nie jest jej łatwo. Teraz on opowiadał. Mówił o tym, że miał dziewczynę, ale zostawiła go dla milionera. Było widać, że cierpi.. Ma z nią małą córeczkę, która dopiero skończyła 6 miesięcy, ma na imię Yolanda. Mimo, że uśmiech obojgu z nich siedzących w kawiarni był przepełniony bólem, dzielili się swoimi wspomnieniami . Zaczęli sobie przypominać swoje wspólne chwile. Jak pojechali razem na wieś. Jak uciekali przez łąki , jak kąpali się nago w jeziorze. Jak przeżyli ze sobą swój pierwszy raz i gdy rozstali się ponieważ rodzice tego chcieli. Potem ich drogi się rozeszły , Adam wyjechał na studia do Niemiec a ona wyjechała na drugi koniec Hiszpanii aby studiować. Pisali do siebie potajemne listy ale potem kontakt się urwał. Potem poznała Carlesa w którym na się zakochała i odżyła przy nim na nowo. Ale teraz jej życie wyglądało inaczej, liczyła się praca. Chciała być najlepszym lekarzem, patrzeć jak na świat przychodzi nowy człowiek. Z toku myślenia wybił ją ordynator oddziału. Zaproponował Mari aby poszła tam razem z nim i może odebrała parę porodów. Kobieta natychmiast się zgodziła. Tam czuła się inaczej , oglądała małe dzieci. Były takie urocze że aż sama zapragnęła takie mieć. Nagle usłyszała głos :
- Maria , chodź do mycia mamy  1 poród!
Pobiegła i w ułamku sekundy była gotowa na odbiór nowego małego życia. Kobieta bardzo się męczyła , była coraz słabsza. Jej mąż cały czas był przy niej , mocno trzymając ją za rękę. Nagle usłyszał że musi zadecydować życie matki czy życie dziecka.
- Ratujcie moje dziecko - mówiła kobieta.
- Kochanie , ale będziemy mieć następne.
- Dziecko , Derek!
Była coraz słabsza , Maria miała w oczach łzy. Poczuła się tak samo jak ten mężczyzna. Wiedziała co on czuje.
- Proszę pana , nie mamy dużo czasu.
- Ratujcie..
- Dziecko!
Zgodnie z decyzją lekarze uratowali dziecko. Kobieta umarła. Jej mąż siedział na krześle w twarzy ukrył dłonie. Płakał jak małe dziecko. Lekarka widząc go podeszła i usiadła obok niego.
- Byliśmy rok po ślubie.. to dziecko było dla nas niespodzianką. Ona była taka szczęśliwa , promieniała. A teraz jej nie ma tylko jest to dziecko.
- Ono będzie ją przypominało .. ja tez niedawno straciłam bliską mi osobę wiem jak pan się czuje ale życie musi toczyć się dalej. Pana żona bardzo by tego chciała.
Chwyciła go za ramię i szepnęła : Jeśli pan będzie potrzebował pomocy , będę w gabinecie numer 7.
Mężczyzna nie mógł sie pozbierać. Siedział wgapiony w cztery ściany i przed sobą miał obraz swojej szczęśliwej żony.. Wstał i poszedł do gabinetu Mari poczuł, że musi z kimś porozmawiać.
 
- Ja nie wiem czy sobie poradzę pani doktor. Staje przede mną jeszcze powiedzenie jej rodzicom że nie żyje.
- Ale będzie pan miał małą córeczkę. Ona będzie przypomniała o niej. Myślę że gdyby pan zadecydował o uratowaniu żony nie wybaczyła by panu. Facet zgodził się z Marią, poszedł do domu.. A Maria cały czas myślała o tym co się dzisiaj wydarzyło. Skończyła prace na dziś, wzięła swoje rzeczy i pojechała taksówką do domu.. Tam czekał na nią Xavi. Jak zwykle przywitali się ciepłym uśmiechem. Xavi wrócił z treningu i gotował dla nich obiad. Maria zapytała:
-Braciszku jak było na treningu?
- No wiesz, atmosfera nie była najlepsza po przegranym sobotnim meczu, ale radzimy sobie, wiemy że musimy się pozbierać i wygrywać dla kibiców.
Maria kiwnęła głową i powiedziała, że jest z nimi całym sercem.
Piłkarz widział że coś ją gryzie więc jak zawsze zrobił gorącą czekoladę i poszedł do niej do pokoju. Opowiedziała mu cały dzień. Pamiętał Adama , nie trawił go więc jak usłyszał zaczęło się w nim gotować.
- Tylko znowu z nim nie zaczynaj , obiecaj.
- Xavi ja nie chcę na razie związku.
- Mam nadzieje że nie będziecie razem.
- Xavi..
Chciał dla niej jak najlepiej. Nie chciał żeby pakowała się w jakiś związek bez perspektyw. A ona zupełnie zapomniała o Davidzie o Adamie. Jej głowę zajmował Derek , wiedziała że ten mężczyzna zamieszka w jej głowie na dłużej. Ale nie wiedziała że właśnie on będzie dla niej ważny. 

poniedziałek, 25 lutego 2013

Trudne chwile zawsze nas dopadają.


 - Hej , masz może ochotę się dziś spotkać ? J
Był to sms od Davida , Maria nie miała na nic dziś ochoty więc odpisała że dziś nie ma czasu. Jechali razem z Xavim do kościoła , usiedli w drugiej ławce. Dziewczyna patrzyła w trumnę od której odbijało się światło słoneczne oraz kolor witrażu. Obok stało pełno wieńców. Po chwili zaczął rozmazywać jej sie obraz , z oczu wyleciały łzy. Było ich więcej i więcej. Wkrótce zaczęła się ceremonia.
Nie mogła się skupić, z jej oczu spływał wodospad łez, w którym zawarte były ich wspólne chwile, nie mogła się pogodzić z tym, że w jej życiu kończy się pewien rozdział, już nigdy nie zobaczy jego promiennego uśmiechu. Bo dzisiaj spotykają się po raz ostatni, aby rozstać się na zawsze. Gdy stała już nad jego grobem opadły emocje , już nie płakała. Była przygnębiona i smutna. Chciała jak najszybciej wrócić do pracy żeby się czymś zająć. Xavi cały czas za nią stał i patrzył. Myślał sobie, że ona na to nie zasłużyła, wiedział, że bardzo go kochała. Chciał ją chronić, chciał coś dla niej zrobić, ale teraz mógł ją tylko wspierać. Maria czuła jego obecność, mogła na nim polegać, w końcu to jej brat, który za nią skoczyłby nawet w ogień. Za to go kochała , sama zrobiła by to samo. Xavi był nie tylko bratem ale także najlepszym przyjacielem. Zawsze mogła na nim polegać , a na swoich przyjaciołach nie zawsze. Jak była małą dziewczynką mówiła że poślubi Xaviego , że on będzie jej mężem. Czasami wspominała te chwile gdy siedzieli razem by kubku kakao , piankach i oglądali kreskówki. Potem grzecznie szli spać a rano wariowali po całym domu żeby obudzić rodziców . Takie było ich dzieciństwo. Idealne? Na pewno. Ceremonia dobiegała końca, Xavi przytulił swoją siostrę i zabrał ją do samochodu:
- Czas wracać do domu Mario.
Nic nie odpowiedziała, smutek ją przytłaczał, przekazała mu tylko sztuczny uśmiech, który miał mówić, że wszystko jest dobrze, jednak Xavi nie dał się na to nabrać...
 
- Kochanie , jeszcze sobie ułożysz życie.
- Wiem Xavi , ale jak narzazie to bardzo trudne.
- Jeszcze się zakochasz .
Zakochasz. To dudniło jej w głowie . Zakochasz , pokochasz jak polny kwiat. Zakochasz się na zawsze , będziesz z nim żyła do końca dni. Kocham ponad życie. Szczęśliwa ze swoim mężczyzną. Smutna po stracie. Uznała że życie jest bezsensowne..
Że to co robi, wkrótce straci sens.. Nie mogła się poddać, nie mogła tego zrobić, wiedziała, że brat będzie z niej dumny jeżeli sobie poradzi, nie mogła go zawieźć za wiele dla niej znaczył. Ogarnęła się trochę , oglądnęła komedię na poprawę humoru. Potem poszła pobiegać razem z bratem. Następnego dnia wstała i pojechała do pracy. Zaczęła prowadzić dwie ciąże , to dało jej siłę. Monitorowanie nowego życia , to będzie świetne. Zawsze miała o tym takie zdanie. Zawsze mówiła że każdy człowiek musi żyć . Miała siłę do pracy, opiekowała się pacjentkami z ogromnym uczuciem. Powoli było jej lepiej, przestała się użalać, zaczęła normalnie funkcjonować. Uśmiech pojawiał się na jej twarzy, mimo że przeszłość nie dała o sobie zapomnieć. Goniła ją, a ona dzielnie przed nią uciekała... W końcu zdecydowała się na spotkanie z Davidem. Wybrali się razem na kolacje do jednego z najlepszych lokali. Były tam same zakochane pary co bardzo ją krępowało. Uśmiechała się do niego , rozmawiali na różne tematy. Było bardzo fajnie , potem pożegnali się i rozeszli się do domów. Dla Davida spotkanie było wspaniałe , uczucie szczęścia i radości ogarniało co bezgranicznie. Maria natomiast mimo że piłkarz jej się podobał nie chciała nowego związku. Może kiedyś. Nie chciała znowu wpakować się w coś, co ją potem zaboli. Wolała przeczekać, przed nią jeszcze całe życie. Teraz chciała się skupić na swojej pracy, w końcu od niej zależał los nowego życia. Następnego dnia wybrała się do pracy. Przyjęła parę pacjentek gdy nagle do gabinetu weszła młoda dziewczyna , zapłakana. Maria popatrzyła na nią pytająco ona łkając powiedziała :
- Chcę sprawdzić czy jestem w ciąży.
Lekarka zrobiła USG co potwierdziło że dziewczyna spodziewa się dziecka. Wtedy blondynka wybuchneła histerycznym płaczem. Przyjęła chusteczkę którą Maria jej podała , wysmarkała nos i zaczęła mówić :
- Ja go nie chcę . Ja nie wiem kto jest jego ojcem. Zdradziłam swojego chłopaka. Co ja zrobię jak mnie zostawi .
- To nie powód żeby je usuwać.
- Ale on mnie zostawi jak sie dowie, a ja go kocham.
Maria, nie wiedziała co jej odpowiedź, jednak cały czas naciskała, żeby nie usuwała tego dziecka. W końcu to jest już człowiek. Dziewczyna obiecała że się zastanowi , Maria dała jej swój numer telefonu. Cały dzień nie mogła skupić się na niczym innym. Nie mogła zrozumieć jak można zdradzić ukochaną osobę a przede wszystkim jak można chcieć usunąć dziecko , swoje dziecko.










poniedziałek, 18 lutego 2013

Nowości i powroty do przeszłości..


Wstała prawie nie przytomna , w szafie zaczęła szukać czarnej sukienki butów torebki. Ubrała się migiem , umalowała , wzięła CV z biurka a potem poszła na rozmowę. W poczekalni czekała chyba wieczność , z minuty na minutę coraz bardziej się stresowała. W końcu weszła , zobaczyła starego siwego starca z wąsami z miłym wyrazem twarzy.
- Proszę usiądź młoda damo . - zwrócił się do niej.
Drącą ręką podała mu CV i czekała aż dokładnie je przeczyta.
Starzec dziwnym okiem zaczął obserwować Marie. Stres wzrastał, bardzo zależało jej na tej pracy, chciała żeby Xavi był dumny, że będzie miała prace i będzie samodzielna. Facet dalej ją obserwował, Maria zaczęła się niecierpliwić. Całkiem niespodziewanie starzec poprawiając okulary wykrzyczał: Witam w szeregach mojej firmy, zaczynasz od jutra! W oczach dziewczyny zapaliły się iskierki. Podskoczyła do góry z radości. Potem zobaczyła swój nowy gabinet , miał jasno zielony kolor . Nawet dostała już fartuch i pióro. Radosnym krokiem szła do domu gdzie zastała Davida i Xaviego .
- MAM PRACE !
- Naprawdę ? To wspaniale , gratulacje!
Xavi przytulił do siebie siostrę , po chwili zrobił to David szeptając do ucha że muszą to opić. Jednak zrezygnowała ponieważ jutro musi wstać. Potem posiedzieli całą trójką nad drinkami oglądając jakąś komedię. Wieczór przeciągał się im w miłym towarzystwie. Jednak nadszedł jej czas, udała się do swojego pokoju i zasnęła. Jutro ma być jeden z ważniejszych dni w jej życiu, dzień, w którym zaczyna profesjonalną prace jako ginekolog. Ranek jak ranek powtórzyła codzienne czynności. Ubrała się pięknie po czym udała się do kliniki. Doktorzy podziwiali ją , niektórzy nawet gwizdali co sprawiło rumieńce na twarzy. Położyła torebkę , wzięła pierwszą kartę i zaprosiła pierwszą pacjentkę.
- Dzień dobry , nazywam się Maria Hernandez od dziś będę pani lekarzem ginekologiem.
Kobieta uśmiechnęła się a po chwili wyznała :
- Razem z mężem staramy się o dziecko i chyba się udało ale nie jestem pewna.
- Robiła pani test ?
- Nie.
- Dobrze , niech się pani położy zrobimy USG.
Nałożyła żel i zaczęła robić USG , okazało się że kobieta rzeczywiście jest w 8 tygodniu ciąży.
- Tak udało się , jest pani w 8 tygodniu.
- Czy wszytko jest dobrze ?
- Jak narzazie tak , proszę się zgłosić za miesiąc. Jeżeli jednak by coś sie działo proszę być natychmiast.
- Dziękuję pani bardzo , do widzenia.
Potem było jeszcze parę pacjentów, ale jej głowę cały czas zajmowały myśli o Davidzie o ich wspólnym tańcu, wiedziała, że nie mogła się w to angażować, a jednak uczucie stawało się silniejsze. Wróciła do domu zmęczona, jednak powitała swojego brata miłym uśmiechem:
-Cześć Xavi!
-Cześć siostrzyczko! Jak było w pracy?
-W pracy bardzo dobrze, podoba mi się ta klinika.
Usiedli razem przy wspólnym obiedzie, który Xavi sam przygotował.
- Mmm , to naprawdę dobre.
- Dzwoniła Dolores , pogrzeb jest jutro o 17.

Wtedy zamilkła , po chwili znowu zaczęła płakać. Już prawie ułożyła sobie życie bez niego a znowu powracał. Pękało jej serce. On też miał być lekarzem , tylko że chirurgiem. Potem umarł .. chciała sobie ułożyć na nowo życie a tu bum znowu Carles. Nie chciała już nigdy więcej się zakochać, nie chciała więcej cierpieć i dusić uczuć w sobie, bo wciąż to wracało. Próbowała zapomnieć o Carlesie ale przy każdej okazji przypominały się wspólne chwile, jego uśmiech i boskie oczy.. Poszła w jego ślady, nie zdając sobie sprawy, że jej życie zależało od niego, to wszystko przez miłość, której nie kontrolowała.
- Czemu ja nie mogę być szczęśliwa Xavi ? - zapytała po milczeniu , łkając.
- Zobaczysz jeszcze będziesz , znajdziesz tego co cię tak szybko nie zostawi.
- Chciałabym.
Odeszła od stołu i wybiegła z domu pobiegła do parku. Usiadła na ławce , patrzyła na innych ludzi , oddychała głęboko żeby się rozluźnić.
- Cześć. - usłyszała nagle.
Odwróciła się, rozgląda się lecz nikogo nie widzi, siedzi przestraszona. Zza drzewa pojawia się David, słodkim głosem mówi:
-Przepraszam nie chciałem cię przestraszyć.
W  tym momencie zaczęła się śmiać a Villa razem z nią.
- Co tu robisz ? - zapytała gdy trochę się uspokoiła.
- Chodzę tu na spacery a ty ?
- Tak sobie przyszłam .
- Jak w nowej pracy ?
- Dobrze ..
- Może masz ochotę iść na kawę ? Ja stawiam!
- Bardzo chętnie ale nie dziś David. Przepraszam ale muszę iść , zobaczymy się niebawem obiecuje.
Pocałowała go w policzek , co sprawiło u niego rumieniec i odeszła. Patrzył na nią dopóki nie zniknęła z jego oczu , rozsiadł się na ławce , patrzył w niebo i myślał o niej.
- Zakochałem się w siostrze kumpla , geniusz! Co on sobie pomyśli jak się o tym dowie - pomyślał.
 Pozostał tak jeszcze przez chwilę, chciał zdobyć jej względy, okropnie się mu podobała. Wiedział, że nie będzie to łatwo, wiedział że ona ma teraz problemy. Jednak postanowił się nie poddawać, postanowił walczyć o swoje uczucie. Potem wrócił do domu , nalał sobie trochę whisky i wygodnie rozłożył się na kanapie oglądając jakiś nudny film. W głowie widział tylko ją. Chwilę potem zasnął.
NASTĘPNY DZIEŃ :
Maria wybierała ubranie na pogrzeb. Chciała być ładnie ubrana na ten smutny dzień , dla niego.
Zakładała już kurtkę, zawołała Xaviego, który postanowił ją wspierać i pójść razem z nią, nagle dostała smsa..

wtorek, 12 lutego 2013

Zaczynamy od nowa ?


Wstała i od razu pobiegła do komputera. Szukała pracy , znalazła ofertę w CLÍNICA JOFREFIV. Zadzwoniła tam i miała szczęście , jutro rozmowa o pracę może się uda. Podkrążone oczy , włączyła folder z ich wspólnymi zdjęciami. Uśmiech , pocałunek , uśmiech pocałunek. Cały czas to samo , aż w końcu to jedno jedyne łzy , szpital , aparatura medyczna. Podsumowanie..
- Dobra koniec tego , czas zaczynać od nowa ! –pomyślała  i pobiegła się ogarnąć.
Potem zaczęła pisać CV i tak jej zleciał ten czas. Szybka kąpiel , makijaż , paznokcie no i najważniejsze zapięcie sukienki.
- Pięknie wyglądasz ..
Odwróciła się a za nią stał już David , uśmiechał się promiennie czym zaraził lekarkę.
- Dziękuje , ty .. też niczego sobie.
- Idziemy ? – powiedział proponując jej ramię.
- Pewnie , to gdzie mnie zabierasz ?
- Niespodzianka.
Pojechali do klubu CCCB , usiedli przy barze i napili się po drinku.
- Idziemy ?
Powiedziała Maria wskazując na parkiet , David chwycił ją za rękę i zaczęli tańczyć. Maria była mistrzynią , co chwilę miała innego partnera. Villa poczuł się nawet trochę zazdrosny , więc zaproponował wyjście z klubu.
- Ahh , świeże powietrze tego mi było trzeba.
- Rzeczywiście bardzo ładnie tańczysz.
- Dziękuję ..
- Słyszałem że szukasz pracy.
- Xavi ?
- No tak , masz już coś na oku ?
- Tak , dzwoniłam dziś mam nadzieje że rozmowa pójdzie mi dobrze.
- Kiedy masz ?
- Jutro na 10.
- Życzę ci powodzenia , mogę ci zadać pytanie ?
- Pewnie.
- Dlaczego zdecydowałaś się zostać ginekologiem ?
- Obserwowanie jak rozwija się nowy człowiek nowe życie , musi być ekscytujące.
- Ale praca ginekologa to nie tylko to.
- Wiem , ale między innymi to.
- Wracamy ?
- Jak chcesz to wróć , ja muszę wracać ale do domu jutro rozmowa..
- Odprowadzę cię , jeszcze cie ktoś napadnie i Xavi będzie na mnie wściekły.

____________________________________________________________________________
Trochę krótko , ale następny obiecujemy dłuższy ;* 

poniedziałek, 4 lutego 2013

Od początku.

Maria czekała na lotniku na swojego brata wspominając jeszcze chwile które spędziła w Niemczech żegnając się z chłopakiem  . Gdy Xavi pojawił się na lotnisku zlecieli się do niego wszyscy fani prosząc o autograf czy zdjęcie. Cierpliwie czekała aż uwoli się ze szponów kibiców Barcy .
- Cześć siostrzyczko !
- Hej , tęskniłam za tobą.
Maria wpadła mu w ramiona a potem pojechali do mieszkania Hernandeza. Dziewczyna zmęczona lotem od razu położyła się spać i rozmowę w bratem przeprowadziła następnego dnia. Ubrała szlafrok i pobiegła do kuchni w której rzuciła się na kanapki z nutellą.
- Brakowało mi tych twoich kanapek ..
- Kupiłem ci gazetę , tu masz pełno ogłoszeń w sprawie pracy.
- Spoko , spoko a tak w ogóle co tam słychać w drużynie ?
- A no dobrze dobrze , Anders tęsknił za tobą ja też a nawet Pique ..
- Hahahah , słodkie .
- Chcesz na trening iść ze mną ?
- No pewnie ! Czekaj , idę się ogarnąć.
Poszła do pokoju i migiem ubrała się w krótkie spodenki , koszulkę Barcy z imieniem brata i białe trampki na stopy. Przeczesała czarne włosy , spięła w kucyka i ostatni raz popatrzyła w lustro.
- Jestem !
- No pięknie pięknie , dla kogo się tak stoisz co ?
- No wiadomo że dla ciebie !
- Yhyyy.. pewnie dla Alby albo Valdesa .
Wystawił jej język na co ona się zaśmiała i wyszli razem.  Po drodze prowadzili swoją słynną rozmowę na temat piłki nożnej i pracy Marii , była ona po studiach medycznych. - A co tam słychać u Davida ?
- Dobrze , a co ty się tak o niego pytasz co ? Przecież nigdy z nim nie gadałaś , tylko cześć.
- A tak z ciekawości , mówiłeś o każdym z chłopaków a o nim nie.
Piłkarz nic nie odpowiedział a Maria zamyślona patrzyła w okno. Szczerze mówiąc myślała o Villi , mimo iż nigdy nie zamieniła z nim słowa lubiła go.
- Jesteśmy ..
Wysiadła z samochodu i w milczeniu szła z Xavim do szatni.
- Maria ! – usłyszała zaraz po wejściu , od razu trafiła w objęcia Iniesty a potem Piuqe.
- Długo w tych Niemczech nie posiedziałaś. – powiedział Victor dając buziaka w policzek.
- Ale ja za wami tęskniłam chłopaki !
Pogadali jeszcze chwilę a potem chłopaki pobiegli na trening. Dziewczyna jak zwykle siedziała pod drzwiami szatni słuchając muzyki. Zamknęła oczy i wsłuchała się w piosenkę , zaczęła tańczyć gdy nagle usłyszała cichy śmiech. Ściągnęła słuchawki i odwróciła się widząc za sobą Villę.
- Co ty tu …
- Hahahahahah , przyszedłem po wodę , hahahahahah.
- Nie śmiej się głupku , lepiej nie tańczysz !
- A chcesz się przekonać ?
- Bardzo chętnie.
- Jutro będę po ciebie o 20 .
Puścił jej oczko a potem udał się do szatani. Maria uśmiechnęła się pod nosem .  Reszta czasu upłynęła jej szybciutko , zastanawiała się co na siebie włożyć. Gdy tylko zobaczyła brata od razu powiedziała :
- Myj się szybko ! Jedziemy na zakupy !
- Ehh , jestem zmęczony .. ale wiem że i tak postawisz na swoim więc czekaj na mnie .
Po 15 minutach wsiadali do samochodu i jechali w stronę centrum.
- Co jedziemy kupić ?
- Sukienkę .. tylko nie wiem jaką.. Jaki kolor lubi David ?
- Lubi czerwony , zaraz co umówiłaś się z Villą ?!
- Chcę mu udowodnić że dobrze tańczę ?
- Dopiero co ..
- Cicho bądź .. może go ze mną nie ma ale ja chcę żyć normalnie.
Dojechali , weszli i wyszli bo Maria od razu znalazła genialną sukienkę . Wróciła do domu i zaczęła rozpakowywać swoje walizki .. z kieszeni dżinsowej kurtki wypadła mała koperta podpisana jej imieniem. Otworzyła i zaczęła czytać kartkę ze środka :
Kochana Mario !
Piszę do ciebie te słowa bo chcę żebyś znała prawdę. Gdy cię poznałem rok temu wiedziałem że jestem chory i że w każdej chwili mogę zgasnąć jak lampka. Jednak nie mówiłem ci tego , bałem się że mnie nie zechcesz więc zostawiłem to na ostatnią chwilę. Mam nadzieje że zapamiętasz mnie dobrze.. Kocham cię , Carles.
Maria zgniotła kartkę , łzy popłynęły jej po policzkach. Nagle usłyszała jak dzwoni jej telefon to Dolores , matka Carlesa.
- Proszę .
- Witaj , Mario jak się czujesz słońce?
- Jest lepiej.. brakuje mi go ale staram się o nim nie myśleć.
- Dzwonię żeby ci powiedzieć że pożegnamy się z nim za tydzień..
- Dziękuję za informację , przepraszam ale muszę kończyć.
- Dam ci jeszcze znać , trzymaj się.
Wcisnęła czerwoną słuchawkę i w tym momencie poleciały jej łzy .. znowu. Od razu pobiegała do Xaviego , położyła się obok niego . Płakała po cichu , głaskał ją po głowie.
- To spotkanie z Villą ma zatuszować mój ból , wcale mi znowu na tym nie zależy..
- Rozumiem .

___________________________________________________________________________________
I tak się prezentujemy :) 

sobota, 2 lutego 2013

Bohaterowie .


Maria Hernandez (26l.) siostra Xaviego , bardzo zżyta z bratem. Ma bardzo dobry kontakt z kolegami brata z Barcelony. Ukończyła studia medyczne - ginekologia.  
David Villa ( 31l. ) piłkarz FC Barcelony grający na pozycji napastnika. Przyjaźni się z Xavim i ma oko na Marię która mi się podoba. 
Xavi Hernandez ( 32l. ) piłkarz FC Barcelony grający na pozycji pomocnika. Ma młodszą siostrę za którą skoczył by w ogień żeby ją ochronić.